Miłość to żaden wróg, bo kochać kazał Bóg. A że słuchać mamy nieba, to chłopaków kochać trzeba!!!!!!
Blog > Komentarze do wpisu
Zajefajne dzionki

Sorki, że nie pisałam. Nio ale na weselu

byłam i u Ani. Hehe i nie miałam kiedy, bo

mój tata cały czas siedział przy komputerze.

       

Na weselu było nawet fajnie. Wytańczyłam się

za wszystkie czasy. A tańczyłam z takim chłopakiem

o rok starszym odemnie. Ale na prawde świetnie tańczył.

Mam teraz taką teorię: że z chłopakami wyższymi

lepiej się tańczy. Nio ale nie tylko z nim jednym tańczyłam.

Nio tańczyłam jeszcze z takim paskudą i z jakimś rąbniętym

paskudą, który cały czas się pytał czy mam chłopaka. Jak ja

się go spytałam do której klasy chodzi powiedział, że do

liceum idzie, a niższy był odemnie. Ale najlepsze było po

północy.

Gdy panna młoda rzucała welonem, za pierwszym razem

prawie go złapałam. Ale szarpały go już jakieś dwie

dziewczyny. Hehe ja mogłam być trzecią :) . Potem

pan młody rzucał muszką. A wyglądało to tak: on na

trzy rzucał muszkę i uciekał, a reszta łapała. Ale nawet

się cieszę że nie złapałam tego welonu, bo potem

przyszła pani młoda i przyszły pan młody, musieli

zatańczyć na krzesełku, ale z obrotami. Następnie

była jeszcze taka fajna zabawa, a polegała ona na

tym: były 4 pary, panowie stali na krzesłach, trzymając

pomiędzy nogami butelki, panie stały na przeciw panów

a przed nimi stały szklanki z wodą. Zadaniem pań

było przelanie wody ze szklanek do butelek, tylko że

panie nie mogły używać rąk. Jak woda zostanie przelana

do butelki, panie stawiają szklanki przed panami, którzy

muszą nacelować butelką do tej szklanki nie używając rąk.

Przynajmniej śmiesznie było. Do domu wróciłam o 2:30 i

uważam że to za wcześnie. Nio ale i tak już chodziłam

zygzakiem. Pozatym mnie strasznie nogi bolały. Nio ale cóż

w niedziele zostałam obudzona o 8:30. I na dodatek musiałam

iść do kościoła. Na kazaniu myślałam, że po prostu usne.

Ale i tak potem miałam siłe żeby jechać na rowerze 

ze 3 kilosy do Anki.

Nio a potem poszłyśmy jeszcze na 2 kilosowy spacerek.

Potem poszłam do sąsiadek, miałam wrzucić mojego brata

do ich basenu. Nio i tio tyle.

Papapapa:*:*:*:*:*

poniedziałek, 26 czerwca 2006, lena94
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Jora21, 212.160.86.25*
2006/06/26 10:33:18
Haha nieźle było na tym weselu, jak ja byłem na weselu i panna młoda rzuciła welon to on zczepił się o oświetlenie i bez drabiny nie dało się go zdjąć. Pozdrawiam papa

adopt your own virtual pet!